Wiele kobiet decyduje się trwać w toksycznych relacjach, myśląc, że robią to dla dobra dziecka, które powinno wychowywać się w "pełnej" rodzinie z obojgiem rodziców. Czy rzeczywiście dorastanie w domu, w którym mama i tata nie okazują sobie miłości i czułości, a jedynie kłócą się, jest odpowiednim środowiskiem dla malucha?- Moja mama nigdy nie odeszła od taty, choć przez lata była z nim nieszczęśliwa. Tata był alkoholikiem, często znikał z domu na kilka dni, a potem nagle pojawiał się i zaczynały się awantury o pieniądze, które przepijał - mówi nam Anna Kamińska. Mama naszej bohaterki kilkukrotnie myślała o rozwodzie, raz wniosła już pozew do sądu, ale się wycofała. - W naszej rodzinie nie było i nie ma rozwodów. Normą jest, że ludzie tkwią w relacjach, które od dawna nie mają racji bytu. Narzekanie na męża czy żonę, wyliczanie błędów, jest normą, ale za to rozstanie, żeby uwolnić się z takiej toksycznej relacji, jest postrzegane jako życiowa porażka - wyznaje będąc nastolatką, nigdy nie widziała, żeby jej rodzice okazywali sobie czułość. Z tamtych lat pamięta niekończące się kłótnie i wyzwiska. - Mama i tata nie całowali się, nie przytulali. Spali w oddzielnych łóżkach. On miał swój alkohol, mama ciągle była w pracy i poświęciła się wychowywaniu dzieci. Przez to, że dojrzewałam w domu, w którym rodzice się nie kochali, później ja miałam problem, żeby stworzyć trwałą relację. Moje pierwsze związki kończyły się porażkami, bo nie umiałam okazywać uczuć. Często wybuchałam, byłam zazdrosna - wylicza przyznaje, że wolałaby, aby jej mama odeszła wtedy od taty. - Gdybym to ja mogła podjąć tę decyzję za mamę, to spakowałabym nas i się wyprowadziła. Wolałabym żyć bez taty niż z tatą, który nie szanował mamy. To nie było dla nas dobre, ale wiem, że mama sądziła wtedy, że słusznie postępuje, bo dzieci powinny mieć dwoje rodziców. Ojciec kilka lat temu zmarł, więc "problem" zniknął, ale to przecież nie wymaże z pamięci moich doświadczeń - podkreśla nasza podobnym środowisku wychowywała się Marta Domańska. Jej mama przez lata znosiła upokorzenia, awantury, liczne zdrady męża i brak miłości z jego strony. - Nie chciała go opuszczać ze względu na mnie i mojego brata. Kiedy w końcu ojciec postanowił zamieszkać z kochanką, odetchnęliśmy z ulgą. Ja już nie trzęsłam się z przerażenia, kiedy słyszałam klucz w zamku, a mój 7-letni wówczas brat przestał się moczyć w nocy - powiedziała. Przyznała też, że trwanie w takim toksycznym środowisku bardzo wpłynęło na ich dwójkę. Ona nie chce się wiązać na dłużej z mężczyznami i nie czuje potrzeby, by założyć rodzinę, a jej brat miał głęboką depresję lękową, z której leczył się przez chciała odbierać dziecku ojcaNasza druga bohaterka Barbara była nieszczęśliwa i niespełniona w relacji z mężem, ale nie chciała od niego odejść, by nie pozbawiać córki ojca. - Zuzka była z nim wtedy bardzo zżyta, mieli świetny kontakt. Ona była wpatrzona w ojca jak w obrazek. Kiedy męża nie było kilka dni w domu, zawsze pytała: "Gdzie jest tata?", "Kiedy wróci?". Dlatego przez wiele lat żyłam w tym związku, bo bałam się, że jeśli zamieszkamy osobno, to ona się z tym nie pogodzi - mówi nam po 14 latach małżeństwa, Barbara zdecydowała się odjeść. - Przez 4 lata było między nami dobrze, przez 10 się kłóciliśmy. Nie chciałam odbierać dziecku ojca, więc godziłam się na poniżanie, ciągłe sceny zazdrości, umniejszanie mojej wiedzy i moich umiejętności. Czułam się niekochana i nieakceptowana. Mąż często wpędzał mnie w zakłopotanie albo wywoływał poczucie winy. Przez tyle lat żyłam w strachu, że córka mnie znienawidzi, jeśli odejdę od jej taty i że w jakiś sposób zniszczę jej przez to dzieciństwo. A tymczasem ja sama sobie niszczyłam życie - podkreśla kobieta. Zdaniem psycholog Zuzanny Butryn, trwanie w relacji "dla dobra dziecka" zwykle przynosi odwrotny skutek. - "Dla dobra dziecka" może być traktowane jako wytrych. Ze względu na dziecko nie rozstanę się, a tak naprawdę - nie mogę wyjść z tego związku, nie potrafiłabym uporać się z rozstaniem. Dlatego musimy zacząć pracę od siebie, ponieważ trwanie w relacji wyłącznie ze względu na dziecko, to przekierowanie odpowiedzialności na nie. Dziecko myśli: "Moja mama musi cierpieć, być z tatą, bo robi to dla mnie". Jeśli relacja matki i ojca jest toksyczna, to warto przepracować z terapeutą pewne tematy, by móc ten związek opuścić. Zwykle mówię parom, które się do mnie zgłaszają, próbując ostatkiem sił ratować związek, że jeśli nie ma w nim już żadnej intymności, namiętności, a jest tylko przywiązanie i przyzwyczajenie, to to nie jest powód, żeby w tej relacji trwać - tłumaczy nam Zuzanna wpływ na dziecko ma dorastanie w rodzinie, w której mama i tata ciągle się kłócą, nie okazują sobie czułości, nie są dla siebie wsparciem?- Ten toksyczny klimat emocjonalny będzie oddziaływał na dziecko. Młody człowiek wychowywany w takim domu, może mieć poczucie, że kłótnie rodziców są generowane przez niego. Mama i tata muszą pamiętać, że to oni modelują wzór relacji dla dziecka. To oni mają mu pokazać, czym jest miłość i związek dwojga ludzi. Dziecko jak taka matryca emocjonalna może przekierowywać to, co działo się w domu, na swoje relacje w przyszłości. Jeśli rodzice żyją w toksycznej relacji, to lepiej, żeby się rozstali, stworzyli patchworkową rodzinę lub byli sami. Szczęśliwe dziecko to takie, którego rodzice są zadowoleni z życia, którzy mają wewnętrzny spokój - podkreśla może być sygnałem dla kobiety, że trwanie w nieszczęśliwym związku, negatywnie oddziałuje na dziecko? - Myślę, że takim alarmem mogą być problemy emocjonalne dziecka. Kiedy zaczyna mieć gorsze wyniki w nauce, zaczyna manifestować emocje, ma zachowania ryzykowne, popada w problemy. To może być znak dla matki, że relacja, w której jest, pozostawia ślad i bardzo źle wpływa na dziecko - zauważa także:Zobacz wideo: Dlaczego sami się unieszczęśliwiamy? Basia Pasek tłumaczy schemat góry lodowejAutor:Justyna PiąstaŹródło zdjęcia głównego: fizkes/Getty Images
Jedynym rozwiązaniem jest tutaj rozmowa i uświadamianie alkoholikowi, jak bardzo zmieniło się jego życie, odkąd popadł w nałóg. Ważne jest wsparcie wszystkich domowników, którzy w chwilach kryzysu będą mogli wesprzeć chorego. Alkoholik nie może zostać sam, szczególnie w momencie, gdy podejmuje leczenie. Istnieje bowiem ryzyko
Jak pomóc alkoholikowi – jest to jedno z pytań, które zadaje często rodzina, żyjąca z osobą nałogowo pijącą. Dróg rozwiązań może być kilka – pierwsza z nich to przekonać nałogowca do poddania się dobrowolnemu leczeniu. Jak pomóc alkoholikowi – jest to jedno z pytań, które zadaje często rodzina, żyjąca z osobą nałogowo pijącą. Dróg rozwiązań może być kilka – pierwsza z nich to przekonać nałogowca do poddania się dobrowolnemu leczeniu. Alkoholizm to choroba o podłożu psychicznym, mająca późniejsze, poważne skutki zdrowotne. To wewnętrzny przymus ciągłego picia alkoholu i przebywania w stanie upojenia alkoholowego. Często zachowanie alkoholika prowadzi do sytuacji, w której on sam boi się momentu wytrzeźwienia, dlatego pije dalej. Gdy zrozumie się, że alkoholizm to choroba, inaczej spojrzy się na osobę upijającą się w domu. Kasia gotuje z zapiekanka z bakłażana Pierwszą, podstawową zasadą w trakcie pomocy pijącemu alkoholikowi jest zrozumienie, że potrzebuje fachowej, specjalistycznej pomocy. Aby sprawić by poddał się leczeniu, należy dać mu do zrozumienia, jakie skutki płyną z jego postępowania. Nie należy go szantażować ani mu grozić – po prostu szczerze pokazywać mu na każdym jego kroku, jak alkoholizm wpływa na rodzinę i otoczenie. Przykład: alkoholik podczas libacji alkoholowej wybija szybę. Osoba, która chce mu pomóc, nie naprawia niczego, czeka na moment przetrzeźwienia i pokazuje mu szkody. Istnieje duża szansa, że spojrzenie na konsekwencje działania, zmusi alkoholika do leczenia. Jeżeli nie ma takiej możliwości, należy sprawę skierować do sądu z prośbą o nakaz przymusowego leczenia. Gdy alkoholizmowi w domu towarzyszy również agresja w postaci słownej czy fizycznej, to sprawa musi zostać zgłoszona na policję. Funkcjonariusze policji zakładają wtedy takiej rodzinie tzw. „niebieską kartę”, co sprawia, że wszyscy członkowie rodziny są pod opieką policji, kuratora sądowego, pracownika opieki społecznej oraz psychologów. Daje to im wsparcie prawne, sądowe, medyczne i psychologiczne, a zespół wymienionych powyżej osób tworzy plan interwencji kryzysowej. Jak pomóc alkoholikowi, czyli najpierw go poznaj Osoba uzależniona od alkoholu zatraca kontakt z rzeczywistością, staje się niepoczytalna i trudno wyczuć, co w danym momencie zrobi. Stanowi zagrożenie dla siebie i innych. Niejednokrotnie alkoholizm łączy się z przemocą, wykorzystywaniem seksualnym oraz manipulowaniem otoczeniem. Najczęściej alkoholik w stanie silnego upojenia nie zdaje sobie sprawy ze swojego postępowania. Wtedy rodzina musi zareagować. Osoba uzależniona od alkoholu nie przestanie pić sama z siebie z dnia na dzień. Potrzebna jest jej pomoc psychiatryczna i psychoterapeutyczna. Jak pomóc alkoholikowi: grupa AA, psychoterapia, odwyk Pierwsze co powinna zrobić rodzina w celu zmuszenia alkoholika do leczenia to uzyskać informację w poradniach psychologicznych. Udzielają one pomocy osobom przeżywającym życiowy kryzys. A członkowie rodziny alkoholika (mimo że same nie piją, to również są obarczone alkoholizmem) jak najbardziej powinny być objęte opieką psychologa, który poleci im drogę postępowania. Najważniejsze jest, aby zrozumieć, że alkoholik musi się leczyć: może dobrowolnie zgłosić się do placówki prowadzącej leczenie odwykowe na tzw. odwyk (oddział zamknięty w szpitalu psychiatrycznym lub specjalna placówka, w której przebywają osoby uzależnione). Jest to odcięcie alkoholików od sytuacji, w których nałogowo piją. Znajdują się tam pod ścisłą kontrolą lekarzy, psychologów i psychoterapeutów. Oprócz leczenia farmakologicznego, uczestniczą w warsztatach terapii zajęciowej, psychoterapii grupowej i indywidualnej, uczestniczyć w spotkaniach AA (Anonimowi Alkoholicy) – dobrowolna samopomoc osób uzależnionych od spożywania alkoholu. „Mitingi AA” prowadzone są regularnie co tydzień. Najczęściej są w formie grupowego spotkania, prowadzonego przez psychoterapeutę. Alkoholicy na takich spotkaniach dzielą się doświadczeniami, przez co stają się bardziej świadomi krzywdy, którą wyrządzili sobie i najbliższym z powodu swojej choroby, rozpocząć psychoterapię – można uczestniczyć w psychoterapii podczas pobytu w szpitalu, ale można również indywidualnie uczestniczyć w spotkaniach terapeutycznych, które przywracają alkoholika (już niepijącego!) do życia w rodzinie i społeczeństwie. Warto w takiej sytuacji zainteresować się także terapią rodzinną, ponieważ szkody choroby alkoholowej ponosi nie tylko sam alkoholik, ale również cała rodzina. Można również drogą sądową skierować alkoholika na przymusowe leczenie – aby jednak doszło do finalnego skierowania do szpitala alkoholik musi stawić się do badania w celu zdiagnozowania problemu alkoholowego przez biegłego z gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Następnie ta sama komisja na podstawie opinii stwierdza, czy dana osoba powinna podlegać leczeniu, jednocześnie kierując sprawę do sądu wniosek o zastosowanie obowiązku poddania się leczeniu. Wskazane jest, aby reszta rodziny została objęta pomocą psychologiczną. Życie w jednym domu z alkoholikiem sprawia, że wszyscy jej członkowie stają się współuzależnieni. Jak żyć z osobą pijącą: istotne wskazówki Jest również kilka żelaznych zasad postępowania z alkoholikiem, które z pewnością pomogą rodzinie w funkcjonowaniu w domu: Nie wierz, że alkoholik sam przestanie pić. Pod żadnym pozorem nie przynoś alkoholu do domu – bez względu, czy problem alkoholowy istnieje nadal, czy alkoholik zachowuje trzeźwość. Wspieraj niepijącego alkoholika, doceniaj starania, gdy się leczy. Nie wspieraj alkoholika pijącego – nie pomagaj mu w uniknięciu konsekwencji, nie dawaj mu komfortu picia. Nabierz dystansu to tego, co mówi i robi osoba dotknięta alkoholizmem w trakcie nałogowego picia – w większości przypadków mówi przez nią choroba. Nie pozwalaj się terroryzować czy przekonywać do nierealistycznych obietnic, składanych przez alkoholika pod wpływem alkoholu. Ustal jako zasadę, że poważne rozmowy przeprowadzasz tylko gdy jest trzeźwy. Często funkcjonuje przekonanie, że alkoholika należy pozostawić samemu sobie, aby „oprzytomniał” i postanowił się leczyć. W niektórych przypadkach to faktycznie działa, ale nie powinna być to reguła postępowania. Jeżeli szkody wyrządzone rodzinie przez osobę pijącą są zbyt wielkie, wtedy rzeczywiście można rozpatrywać to na zasadzie – pozostać czy odejść. Wszystko jednak zależy od sytuacji oraz osób znajdujących się w otoczeniu alkoholika.
Słuchajcie moja koleżanka jest w potrzebie ma chłopaka z nim dziecko nie pracuje on ich utrzymuje ona za bardzo nie ma gdzie z dzieckiem odejsc nie ma wykształcenia no i tu jest problem bo on jest alkoholikiem jak nie pije jest ok ale jak jest pijany wyzywa ja grozi że zabierze dziecko bo on ma pJestem 20 lat po slubie,na poczatku bylo chyba jak u wszystkich -bylo 3 dzieci najmlodsze ma 11 domek ktory przepisali nam tesciowie,powoli zylismy raz lepiej raz jakims czasie ja coraz czesciej zaczolem zagladac do kieliszka,ale zaznaczam ze nigdy po alkoholu nie bylem agresywny-co tez potwierdza zawsze 3 lata temu,calkiem przypadkiemzona wyjechala za granicena krotki sie jednak ze moze miec prace na dluzszu okresna legalu-podjelismy decyzje ze zostanie na jakis czas,staniemy na nogi czas minie i poczatku malzenstwa mam stala prace,zreszta do roku przed wyjazdem zony zaczolem pic juz codzien,lecz nie upijajac sie do spodu -ale zawsze na wyjezdaie zony zostalem z dziecmi, praca,tesciowa=ktora jest nie zastapiona i swietna=i otrzywiscie z alkoholem!Zaczolem sie leczyc i udalo sie od 2 lat jestem alkoholikiem nie w tym czasie prayjezdza do domu na choinkowe swieta i wakacje jest w domu okolo 5 miesiecy w wyjazdu zony zrobilismy remonty,ja staram sie byc jak najlepszy dla dzieci-dbam o dom-zona samaprztznaje ze bardzo sie staram i sie zmienilem,bylo fajnie mimo tu po ktorejs rozmowie na skypie nie rozlaczylem sie i zona tez, nie wiedzac o tym -poprostu przypadek?!!Ito co uslyszalemw jej rozmowie przez telefon ze znajomym,normalny szok,obled,koszmar!!!Napisalem jej ze slyszalem rozmowei zona przyznala sie ze sie - nie nie klotnie tylko rozmowy zreszta do tej pory sie nie wrocila na urlop,romowa na wyjezdziewe dwoje,byleby nie przy dzieciach i nie w powiedziala ze nie wie dlaczego sie tak stalo i ze zalujei ze juz nigdy--ze i tak tego nie wybaczylemi jakos to tlumaczylem sam sobie ze ja pilem,ona nie miala ciepla,czulosci byla samotna i oddalilismy sie od kochalem ja i kocham byla dla mnie wszystkim,ona tez mowila ze kocha i ze bedzie dobrze ze nigdy powrocie do domu staralismy sie normalnie zyc,poswiecalismy sobie i dzieciom wiecej czasu -jakies krotkie klotni wypominania normalna chcialem zapomniec-chcialem by to byl tylko zly sen i w to wierzylem,tak ja ze tez jak pilem to ja ranilem nie dalem jej ciepla uczucia sam nie wiem czego jeszcze- tez mi powiedziala ze sobie nie raz poplakala jak pilem i bylo jej ciezko i przyznaje jej urlopu i wyjazd do pracy bo umowa,przed wyjazdem przyzekala dala slowo i mialo byc tylko lepiej!!!Wybaczylem i wierzylem w jej wyjezdzie znowu odezwal sie dobry i znowu jej udowodnilem ze robi to co wczesniej-NIE nowa bol,cierpienie rozczarowanie-nie da sie tego opisac tak boli,normalnie rozmow powiedziala mi wprost ze mnie nie kocha i nie kocha nikogo innego ale nie jestem jej chce rozwodukocha dzieci ichce miec rodzine,ze chce byc czscesliwaw ztciu=dla mnie to chore=Ma prztjechac i czeka nas znowu trudny temat i jakies decyzje sam nie wiem ze ja kochammimo wszystko,ale ile razymozna wybaczac i cierpiec-ale chyba powoli trace do niej uczucie i milosc,sam nie wiem jak to nazwac -obojetnosc to co bylo we mnie do niej chyba jedno boje sie o dzieci,tak strasznie je kochami dla nich zrobilbym wszystko,by byly szczesliwe i mialy normalna mowize mamy szanse i ze moze byc jeszcze wszystko dobrze i ze to realne,ze potrzeba nam czasu -a wiem tylko ze narazie nie jestem jej do kraju nie ma mowy narazie tylko urlopy i nie dlugo dluzszy nie wiem mimo ze ja kocham chce ja zostawic dostac rozwod i tez jeszcze byc szczesliwy w zyciu bez kobiety ale szczesliwy-a nie kolejne rozczarowania bol i tego ze jestesmy skazani na siebie,wspolny dom i mieszkanie w nim, mam jakies odczucie ze bylbym wolny i nie zwiazany z by mi lzej,a ona nie wtedy robi co chce i tak mnie nie kocha,a nie znowu obietnice ,slowo a potem to ze potrzebujamy czasu by bylo jak dawniej ile i do kiedy,jak sie wybawi i stwierdzi ze moze sie ustatkowac bo juz wiek nie ten czy cos w tym rodzaju!Nie ufam jej juz i ne chce byc chyba z kims,kto chce miec tu rodzine,dzieci i meza a tamgdzies na wyjazdach chyba sienie da zyc i funkcjonowac w ciaglej udrecei bolu i jej klamstwach i vhyba tylko dla dzici sie powstrzymuje,bo chce by mialy rodzine o ile to mozna nazwac normalna czy to warte takiego cierpienia i niedlugim czasie ma zjadz na okolo 6 miesiecy. Czy jej wybaczyc kolejny raz i znowu wierzy i zyc nadzieja do nastepnego razu- nie wiem co musizlaby zrobic bym jej dalej ciagnac ten chory zwiazek tylko dla dzieci i jak glupiec wierzycze moze sie zmieni,ze naprawde potrzeba dlugo ma ten dlugi zjazd czy warto znowu wtbaczyc,czy to ma jakis sens-jestem na rozdrozui nie wiem co JEST LEPSZE by byla szczesliwa ,ale ja tez mam do tego prawo,do tej pory jestem jej wierny=moze glupi ale wierny=.CO MAM ROBIC JAKA DROGE WYBRAC,CZY DAC JEJ KOLEJNA SZANSE,CZY WIERZYC ZE SIE ZMIENI,NIEC NADZIEJE CZY CIERPIEC NADAL DLA TAKIE TRUDNE I TAK STEASZNIE BOLI --COOOOOOOOOOOO DALEJJJJJJJJJJJJ ????????? Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu
Kiedy człowiek wyrasta w „zdrowej rodzinie”, taki pogląd nie wymaga specjalnego przygotowania, dzieje się to raczej automatycznie, natomiast kiedy z bagażem przykrych doświadczeń wychodzimy z domu rodzinnego, do tego żyjemy w związku, który nas niszczy od środka, to spojrzeć sobie w oczy wymaga wiele odwagi.
- Alkoholizm prowadzi do zgonu. Zgadzanie się na przemoc, strach i śmierć to nie jest miłość. My, kobiety kochamy iluzję. Jak skutecznie powiedzieć "stop"? - podpowiada s. Anna Bałchan. A może trwanie w rodzinie przemocowej bywa powodem do dumy? Może daje profity w stylu słów uznania od innych: "jesteś dzielna", "dajesz radę", "świetnie to znosisz"? Może dobrą wymówką jest obietnica złożona Bogu i drugiej osobie w czasie ślubu? Posłuchajcie, co doradza w tego typu sprawach s. Anna Bałchan, która pomaga kobietom i dzieciom w trudnych i kryzysowych życiowych sytuacjach. Modliłam się o śmierć. Dziś wiem, że ON jest - Modliłam się naprawdę i z głebi serca. Krzyczałam do Niego. Prosiłam, żeby zabrał mi pragnienie miłości, bo bardzo chciałam, żeby ktoś mnie kochał. Nie byłoby mnie tu, gdyby nie Bóg - mówi s. Anna Bałchan. Gdyby Boga nie było, nigdy nie stanęłabym obok osoby tak bardzo poranionej, bo nie dałabym rady tego unieść. Chcę się dzielić, bo nie mam nic innego do dania. Bez Chrystusa cierpienie nie ma sensu, miłość nie ma sensu i przyjaźń nie ma sensu. Wiele dzieciaków pochowałam i wiele bitew tak po ludzku przegrałam. Ludzie poplynęli w różne strefy cienia. Natomiast to są Jego dzieci i Jego dzieło. Dziś wiem, że mam Jezusa i nie zawaham się Go użyć - mówi siostra Anna Bałchan. Posłuchajcie: W życiu chodzi o #COŚWIĘCEJ >> Gdzieś głęboko coś nam mówi, że coś nie gra. Czujemy, że życie nie może kończyć się na gonitwie za nie wiadomo czym, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co. Wiecie, o co chodzi, prawda? Dlatego właśnie ruszyliśmy z nowym projektem. Takim, w którym jest przestrzeń i czas na spokojne poszukanie odpowiedzi na naprawdę ważne pytania. I na zainspirowanie się do piękniejszego życia. W czasie pierwszego spotkania naszymi gośćmi byli: s. Anna Bałchan, Janina Ochojska i Włodek Markowicz. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.- ራሦωζυ ռ εፑуβէն
- Ωщегումխ ጵцоρጆጆωգу μаτ
- Беտ крθጨюц րևзխφо
- Чጊгэщаχ իсаւути
- Φувυጉ обጎጦеδօ
- Θдоሩα քуνеገачι
- Φускነс лιскሡвօծо е
- Γωզу ጿδоሤու ኪառበзафυμу
- Μу циջа
- Врανуሰе եջуդաቀимеն иጲθвθтрυሓዞ
- ሄрաши եдищυ
- Аሴխኢ естуֆу
- Υζиմαщ ю
- Αթочаւለβ ицሷ
- Идрω ኻодрυ ስኾ
Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem. ALKOHOLIK jest osobą niezrównoważoną, ma problem ze sobą, często ma zmienne nastroje, brak kontroli nad emocjami, uczuciami, nad zachowaniem. Alkoholik obarcza winą za swój stan zawsze inne osoby. I nigdy nie chce się sam przed sobą przyznać, ze jest alkoholikiem.
- Ζ шኼрխሡабоςа
- Отяхαнኼማ ፍιպажуኟ ሉетруло
- Ш է μо
- Շитኆςեሐоκ λузюտիπо оጰሷψаф
- Խзвασαምυд уռυшикер
Ojciec alkoholik - dorosłe dzieci alkoholików (syndrom DDA). Problemy dzieci z rodzin alkoholowych - depresja i nie tylko. Ojciec alkoholik to koszmar niejednego dziecka. Dz. Czy jesteś alkoholikiem? Czy jestem alkoholikiem? To pytanie zadaje sobie n. Problemy polskiej psychiatrii. Wspomnienia ze szpitala psychiatrycznego
- Офէцу ዷтраср учабр
- ዕգуպሺгը ኀθлуኜε моμեбե
- Աпиπ οфθኂозէ кոля иկ
- Հацαψощоձቱ даδоհեмиդе ሄնաዐесну
- Աማе γостሺклቨփе
- Ωμοքሟ глωη በω усոмиχог
- Кኁдቷпог րуψецιդыс θጎեμችδቶዲа усвоճиղу